Dominik Obzejta

 


   Wczoraj przez cały dzień informacją nr 1 dla Polski był kontrakt piłkarza Roberta Lewandowskiego. Ostatni raz tyle szumu medialnego było chyba wtedy, jak Polaka wybrano Papieżem. Cieszę się, że panu Robertowi się udało i życzę mu sukcesów w nowym klubie ale naprawdę wolałbym aby informacją nr 1 w tym kraju było zmniejszenie bezrobocia do zera, albo to, że polscy naukowcy odkryli lekarstwo na raka. Co mnie najbardziej rozbawiło to komentarz jednego z moich znajomych, który chodzi na mecze, gra w Fife i wysyła zakłady bukmacherskie, a mianowicie, że to skandal aby człowiek który kopie piłkę tyle zarabiał.

   Dlaczego miałby nie zarabiać? Jeśli gra w piłkę dobrze i powoduje , że Kowalski kupuje kolejną odsłonę Fify, koszulkę z jego nazwiskiem, ogląda mecze i je kabanosy firmowane przez piłkarza to znaczy, że wart jest sumy, którą za niego zapłacono. Powiem szczerze, gdyby mnie ktoś zaproponował taki kontrakt, to też bym się zgodził chociaż o piłce pojęcie mam niewielkie. Niestety póki co, jedyny kontrakt na jaki mogę liczyć to ten z NFZ i uwierzcie mi, że daleko mu do tego z Monachium. Inna sprawa, ze dawniej piłkarze tyle nie zarabiali, ale z drugiej strony nie zarabiali też tyle dyrektorzy przedsiębiorstw, spikerzy telewizyjni (nazywani obecnie w niektórych stacjach  Gwiazdami) i muzycy. Pewnie dlatego piłkarz po meczu potrafił usiąść w pubie z kibicami, wypić z nimi piwo i wysłuchać uwag na swój temat. Dyrektor także rozmawiał z załogą, a jego gabinet nie przypominał niedostępnością haremu.  Obaj wiedzieli, ze kontakt z ludźmi, od których są zależni decyduje o ich sukcesie.

   Co spowodowało, że teraz to ile się zarabia świadczy o tym kim jesteśmy? Z pewnym smutkiem stwierdzę, że pobieżnie oceniamy innych. Nie mamy czasu aby przystanąć i porozmawiać, aby kogoś lepiej poznać. Przeoczyć wtedy łatwo kogoś naprawdę wartościowego, a skupić swoją uwagę na chodzącym słupie afiszowym. Naszą słabość cudownie wykorzystują media kreując kastę bogatych, odległych niczym Proxima Centauri ludzi, których różni od nas… no właśnie co? Myślę ,że sami znajdziecie odpowiedź, albo sama się wam już w głowach pojawiła.

   A teraz odpowiedzcie sobie dlaczego z takimi wypiekami na twarzy czytacie o kolejnej wpadce Rihanny albo sylwestrowym wdzianku Rodowicz. Albo nawet o kontrakcie wyżej wzmiankowanego piłkarza. Czy to aż tak wpływa na wasze życie, żeby tracić na to czas? No chyba, że to prosty mechanizm aby wszyscy gonili za złoty cielcem. Za fikcją, że pieniądz jest lekiem na całe zło. Problem tylko w tym , że chętnych do złapania wielu a cielec jeden. Ot, szybka definicja kapitalizmu. Dlatego ja staram się zbudować sobie świat gdzie gonię, ale moje dzieciaki po plaży, a łapię… łapię się za głowę, kiedy czytam to co napisałem.

Powrót